Rozdział 2
*Oczami Lucy*
byłam w śpiączce kilka dni i w końcu się obudziłam obok mnie leżała dziewczyna
koloru włosów brązowy miała zielone oczy i czytała książkę.
A ja miałam dość i padłam jak kamień w poduszkę.
zapytała co mi się stało....
ale nie chciałam odpowiedzieć . Więc zapytałam ją oto samo
otóż skręciła kostkę ...
w szpitalu było nudno , chciałam się wyrwać ale jestem tu dopiero jeden dzień i wiedziałam ze mój organizm tak czy siak się nie utrzyma długo na nogach -,- .
w końcu się odezwałam do dziewczyny obok....
- Ile tu siedzisz
- 3 dni , odpowiedziała
- a ty czemu to wylądowałaś , zapytała
odpowiedziałam że nie chce o tym gadać i zapytałam oto samo
- skręciłam kostkę , odpowiedziała
kiwnęłam głową bo mi się nie chciało mówić...
rozglądałam się i kotłowałam jak nawalona
w końcu znalazłam torebkę , czułam się jak ślepota bo była za mną na parapecie .
jak ją zobaczyłam westchnęłam głęboko , po czym w końcu wzięłam tą torebkę ...
grzebałam i grzebałam i znalazłam notes i komórkę.

Nie miałam co robić więc postanowiła sobie rysować na szybie
narysowałam małe serce które zawsze rysowałam dla mamy , taty , babci , dziadka itp.
nagle dziewczyna zapytała
- Masz chłopaka?
byłam w szoku po tym co powiedziała ale ja jak zawsze odpowiedziałam
- Y nie?
- A ty z jakimś kręcisz? zapytałam
- jakieś dwa lata temu jeszcze w Grandzie poznałam chłopaka ale on wyjechał na Hawai .
- a no to mi przykro , odpowiedziałam
- eh nie ma co współczuć miał dużo wad
- szczególnie jeśli chodzi o miłość...
- za dużo myślał o tym pod szyją zamiast pod włosami na głowie ? , zapytałam jak małe dziecko
- a zgadnij że tak , powiedziała.
Dwie godziny później gdy miałam zamiar już wariować przyszedł kuzyn dziewczyny
która leżała obok mnie , więc wyjęłam notes i rysowałam sobie . Jak mi się nudziło ....
Jezu to spotkanie tak długo trwało .
Po spotkaniu dziewczyna powiedziała ...
- Ej chyba się nie poznałyśmy jestem Jessica
- Lucy - odpowiedziałam.
Moja towarzyszka poszła do łazienki .
Miałam dość tego szpitala wzięłam kartkę napisałam na niej:Veronica to ja Lucy uciekam to mój numer zadzwoń. jak to napisałam zgarnęłam rzeczy i wyszłam jak najszybciej nie oglądając się.
W drodze poszłam do baru żeby kupić koktajl i tak kilka godz siedziałam w parku.
*Oczami Kamila*
siedziałem w domu oglądałem telewizje i nagle Niall skakał jak szalony krzycząc:
Kam Kam masz Pocz poczte , i tak śpiewał dopóki do mnie nie doskoczył .
dostałem list ... ale nie z tą datą ten list był zagubiony :
rocznik 1995 ... byłem w szoku ten list błądził 18 lat.
otworzyłem i czytałem : braciszku urodziłam córeczkę było by mi miło gdybyś wpadł ją zobaczyć , wybacz jeśli tyle ci przeszkadzam bo wiesz ty londyn ja Sevilla , Pa braciszku kocham cię.
Byłem tak cholernie smutny nawet jakbym nie dostał tego listu to dla czego nie mogłem odwiedzić siostry przez te 12 lat ...
smutek przerwali mi chłopy
- Kamil uśmiechnij się - powiedział Niall
- Nie muszę iść - odpowiedziałem
Poszedłem w poszukiwaniach Kochanej Lucynki .
po ciężkich długich poszukiwaniach poszedłem do parku .
ujrzałem dziewczynę miałem pewność że to Lucynka bo moja siostra dołączyła zdjęcie .
Biegłem jak najprędzej do ławki obok jeziora bo tam była Lucynka .
*Oczami Lucy*
Siedziałam wiele godzin w parku , aż w końcu zapadł zmrok
w końcu skusiłam się pobawić nad jeziorkiem
bawiłam się przednio , zawsze się bawiłam nad
jeziorkiem w Sevilli ...
Kilka minut później słyszałam kroki coraz głośniejsze .
(...) Nagle usłyszałam szybkie oddechy
wyprostowałam się i postanowiłam biec w drugą stronę , niestety przy ławkach nie miałam szczęścia , mężczyzna złapał mnie za ramiona i odwrócił w z swoją stronę , serce mi biło szybciej i oddychałam głębiej i głębiej . I powiedział.
-Lucynko w końcu cię znalazłem
- Po pierwsze nie jestem Lucynka - odpowiedziałam.
- o jaka dorosła to może Lucy
- Zrobiłam zdziwioną minę.
A raczej takiego klubu ulubionego mężczyzny który mnie zaczepił w parku.
- No to powiesz mi kim jesteś? - zapytałam
- wiem że to będzie dla ciebie szok ale....
- ale... - zapytałam
- Twoja mama 18 lat temu wysłała mi list
że się urodziłaś przez te 18 lat ten list błądził po całym kraju...
- i... ? - zapytałam
- Jestem bratem ciotecznym twojej mamy nie widziałaś mnie całe życie bo w wieku 18 lat uciekłem tak jak ty ale ja uciekłem z kraju... - odpowiedział.
- Czyli...- nie dokończyłam
- Czyli że jestem twoją rodziną - dokończył
- Lepiej już jedźmy - odpowiedział
- Dobrze już myślałam że nigdy to nie nastąpi - odpowiedziałam uśmiechem
wyszliśmy z lokalu i pojechaliśmy czarnym wozem .
w końcu się odezwałam do dziewczyny obok....
- Ile tu siedzisz
- 3 dni , odpowiedziała
- a ty czemu to wylądowałaś , zapytała
odpowiedziałam że nie chce o tym gadać i zapytałam oto samo
- skręciłam kostkę , odpowiedziała
kiwnęłam głową bo mi się nie chciało mówić...
rozglądałam się i kotłowałam jak nawalona
w końcu znalazłam torebkę , czułam się jak ślepota bo była za mną na parapecie .
jak ją zobaczyłam westchnęłam głęboko , po czym w końcu wzięłam tą torebkę ...
grzebałam i grzebałam i znalazłam notes i komórkę.

Nie miałam co robić więc postanowiła sobie rysować na szybie
narysowałam małe serce które zawsze rysowałam dla mamy , taty , babci , dziadka itp.
nagle dziewczyna zapytała
- Masz chłopaka?
byłam w szoku po tym co powiedziała ale ja jak zawsze odpowiedziałam
- Y nie?
- A ty z jakimś kręcisz? zapytałam
- jakieś dwa lata temu jeszcze w Grandzie poznałam chłopaka ale on wyjechał na Hawai .
- a no to mi przykro , odpowiedziałam
- eh nie ma co współczuć miał dużo wad
- szczególnie jeśli chodzi o miłość...
- za dużo myślał o tym pod szyją zamiast pod włosami na głowie ? , zapytałam jak małe dziecko
- a zgadnij że tak , powiedziała.
Dwie godziny później gdy miałam zamiar już wariować przyszedł kuzyn dziewczyny
która leżała obok mnie , więc wyjęłam notes i rysowałam sobie . Jak mi się nudziło ....
Jezu to spotkanie tak długo trwało .
Po spotkaniu dziewczyna powiedziała ...
- Ej chyba się nie poznałyśmy jestem Jessica
- Lucy - odpowiedziałam.
~*~
2 dni później ...Moja towarzyszka poszła do łazienki .
Miałam dość tego szpitala wzięłam kartkę napisałam na niej:Veronica to ja Lucy uciekam to mój numer zadzwoń. jak to napisałam zgarnęłam rzeczy i wyszłam jak najszybciej nie oglądając się.
W drodze poszłam do baru żeby kupić koktajl i tak kilka godz siedziałam w parku.
*Oczami Kamila*
siedziałem w domu oglądałem telewizje i nagle Niall skakał jak szalony krzycząc:
Kam Kam masz Pocz poczte , i tak śpiewał dopóki do mnie nie doskoczył .
dostałem list ... ale nie z tą datą ten list był zagubiony :
rocznik 1995 ... byłem w szoku ten list błądził 18 lat.
otworzyłem i czytałem : braciszku urodziłam córeczkę było by mi miło gdybyś wpadł ją zobaczyć , wybacz jeśli tyle ci przeszkadzam bo wiesz ty londyn ja Sevilla , Pa braciszku kocham cię.
Byłem tak cholernie smutny nawet jakbym nie dostał tego listu to dla czego nie mogłem odwiedzić siostry przez te 12 lat ...
smutek przerwali mi chłopy
- Kamil uśmiechnij się - powiedział Niall
- Nie muszę iść - odpowiedziałem
Poszedłem w poszukiwaniach Kochanej Lucynki .
po ciężkich długich poszukiwaniach poszedłem do parku .
ujrzałem dziewczynę miałem pewność że to Lucynka bo moja siostra dołączyła zdjęcie .
Biegłem jak najprędzej do ławki obok jeziora bo tam była Lucynka .
*Oczami Lucy*
Siedziałam wiele godzin w parku , aż w końcu zapadł zmrok
w końcu skusiłam się pobawić nad jeziorkiem
bawiłam się przednio , zawsze się bawiłam nad
jeziorkiem w Sevilli ...
Kilka minut później słyszałam kroki coraz głośniejsze .
(...) Nagle usłyszałam szybkie oddechy
wyprostowałam się i postanowiłam biec w drugą stronę , niestety przy ławkach nie miałam szczęścia , mężczyzna złapał mnie za ramiona i odwrócił w z swoją stronę , serce mi biło szybciej i oddychałam głębiej i głębiej . I powiedział.
-Lucynko w końcu cię znalazłem
- Po pierwsze nie jestem Lucynka - odpowiedziałam.
- o jaka dorosła to może Lucy
- Zrobiłam zdziwioną minę.
~*~
Poszliśmy do kawiarni wiele dobowej .A raczej takiego klubu ulubionego mężczyzny który mnie zaczepił w parku.
- No to powiesz mi kim jesteś? - zapytałam
- wiem że to będzie dla ciebie szok ale....
- ale... - zapytałam
- Twoja mama 18 lat temu wysłała mi list
że się urodziłaś przez te 18 lat ten list błądził po całym kraju...
- i... ? - zapytałam
- Jestem bratem ciotecznym twojej mamy nie widziałaś mnie całe życie bo w wieku 18 lat uciekłem tak jak ty ale ja uciekłem z kraju... - odpowiedział.
- Czyli...- nie dokończyłam
- Czyli że jestem twoją rodziną - dokończył
- Lepiej już jedźmy - odpowiedział
- Dobrze już myślałam że nigdy to nie nastąpi - odpowiedziałam uśmiechem
wyszliśmy z lokalu i pojechaliśmy czarnym wozem .
------------------------------------------------------------------------------------ ok to już drugi rozdział długo na niego nie czekaliście bo wczoraj dodałam pierwszy . zaczynam się rozkręcać
jak przeczytaliście pojawiła się nowa bohaterka i właśnie nią jest:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz